Informator toruński...

tagi: informator toruń windows

1257013290|%e %b %Y, %H:%M %Z|agohover

29-09-09_1802.jpg
29-09-09_1801.jpg
… windowsowsko niezawodny.
(nie dało się już z niego skorzystać)

Komentarzy: 0

Związki małżeńskie

tagi:

1254836855|%e %b %Y, %H:%M %Z|agohover

Całkiem niedawno doszłam do paru wniosków i kilku spostrzeżeń. Obserwując pewne świeżo upieczone małżeństwo Pani Zarządzanie i Pana Informatyka, doszłam do wniosku, że tego typu związek niesie ze sobą obupulne korzyści. Pan I, jeśli nie zajmuje się projektowaniem stron internetowych, najpewniej programuje różnego typu programy. W głównej mierze odbiorcami tych programów są przedsiębiorstwa. Przedsiębiorstwa poszukują oprogramowania, które ułatwia im wykonywanie prac księgowych, rozliczeniowych, tudzież logistycznych. Toteż Pan I może zaczerpnąć fachowej porady u Pani Z, gdyż ta dysponuje przynajmniej ogólną i teoretyczną wiedzą rachunkowo-zarządczą. Z kolei Pani Z czerpie głównie korzyści z takiego związku w sprawach sprzętowo-informatycznych. Pan I chętnie doradzi, który laptop kupić, a w sytuacji awaryjnej przyjrzy się wnętrzu komputera by ten na powrót zaczął działać. Dodatkowo, jeśli Pani Z chciałaby związać swoją karierę zawodową z e-biznesem, nie miałaby lepszego źródła informacji na starcie jak u Pana I. Zdaje się też, że obojga łączy też umiejętność logicznego myślenia, choć gdyby przyjrzeć się koleżankom Pani Z, możnaby pokusić się o obalenie tej tezy.
Wypowiadając ustnie swoje obserwacje na temat związku Pani Z z Panem I, dostałam w odpowiedzi przykład Pani Zarządzanie i Pana Filologa. Te połączenie przemawia do mnie mniej, gdyż współpraca między dwojgiem jest chyba rzadsza i mniej intensywna. Pani Z uważa, że sporą korzyścią jest możliwość sprawdzenia poprawności językowej pisanego podania tudzież dokumentacji w obcym języku. Z kolei Pan Filolog jakie miałby czerpać korzyści? Chyba tylko porady fachowca podczas tłumaczenia publikacji z zakresu ekonomii. Czy są jakieś inne korzyści takiego połączenia?
Oczywiście związki nie są budowane na podstawie korzyści, jakie jedna strona może dać drugiej i na odwrót.

Pozostając przy rozważaniach na temat związków, zastanawiają mnie kryteria wyboru drugiej połówki w czasach dzisiejszych i tych przeszłych. Ostatnio miałam okazję usłyszeć kilku historii pewnych małżeństw i nie sposób było oprzeć się wrażeniu, że wisiała nad nimi jakaś klątwa. W jednym małżeństwie mężczyzna1, zaradny i pracowity, utrzymywał całą rodzinę, często pracując w dwóch różnych miejscach. W tym czasie kobieta1 miała opiekować się dziećmi i dbać o ognisko domowe. Jednak żona1 od zawsze lubiła towarzystwo i dobrą zabawę, więc gdy tylko mężczyzna1 wychodził na tzw. "nockę", kobieta1 przepijała jego wypłatę w klubach razem z nowopoznanym tego wieczoru towarzystwem. Małżeństwo trwało do chwili, gdy mężczyzna1, wróciwszy niespodziewanie z nocki, zastał swoją żonę w łóżku z innym mężczyzną oraz z kobietami pijącymi wódkę w tym samym pomieszczeniu.
Była też kobieta2, która pracowała i zajmowała się domem, w czasie gdy jej mąż mężczyzna2 oddawał się swojemu alkoholowemu nałogowi. Pewnego dnia kobieta2 nie wytrzymała ekscesów męża, który przepijał ich majątek, i z chwilą usamodzielnienia się dzieci, odeszła.
Kobieta2 i mężczyzna1 spotkali się na swojej drodze. Oboje umęczeni i pozbawieni możliwości "dorobienia się w życiu". Nie zrealizowali marzeń wybudowania własnego domu. Nie utrzymali nawet swoich własnych pięknych mieszkań. Jednak w imię spokoju i, w końcu, szczęśliwego egzystowania, zdecydowali się zamieszkać razem w małej kawalerce. Żyli tak 11 lat, póki śmierć ich nie rozłączyła.
Kobieta1 wyjechała do Włoch, gdzie swoje losy związała z mężczyzną3, który sponsorował jej zabawę. Mężczyzna2 z kolei piękne mieszkanie zostawione mu przez żonę zamienił w noclegownię dla bezdomnych. W efekcie został eksmitowany.
Czemu musiało do tego dojść? Dlaczego dwojgu ludzi nie dane było spełnić ich własnych małych marzeń? Czy to sposób dobierania sobie partnera życiowego w owych czasach czy może drugie strony taiły swoje demony do czasu ślubu?
Dawniej powszechne było szybkie ślubowanie. Mężczyzna kochał i adorował, więc póki namiętność rozmydlała obraz, zaręczano się i organizowano ślub. Skutki były różne, ale ilość historii żon alkoholików czy mężów gnuśnych kobiet, które zalewają nas ze wszystkich stron, jest przerażająca. W owych czasach również zdarzają się szybkie śluby, ale nie są one w takiej przewadze procentowej, jak dawniej. Kiedyś nie mieszkano ze sobą przed ślubem, a dziś jest to dosyć powszechny proceder. Pary chcą się upewnić czy potrafią uporać się z problemami dnia codziennego. Obecne pokolenie widać odrobiło pracę domową i wyciągnęło wnioski z przypadku swoich rodziców, tudzież rodziców koleżanek czy kolegów. Czy mimo przezorności obecnego młodego pokolenia, nie zmierzamy ku nieznanym nam wodom problemów w związkach?
Powstał kiedyś reportaż o schemacie rodziny w Holandii. Łatwość uzyskania rozwodu doprowadziła do sytuacji, gdzie dzieci posiadają wiele sióstr i braci, których słabo znają, gdyż jest to rodzeństwo z kolejnych małżeństw rodziców. Holenderska młodzież nie narzeka na liczną rodzinę. Mimo to tak skomplikowane relacje rodzinne są postrzegane jako problem. Jako winowajcę przedstawiono łatwość w uzyskaniu rozwodu. Czy jest jednak jedyny winowajca? Może to mentalność holendrów nie pozwala im na ostrożność w doborze partnera życiowego?
Obserwacja tej sfery życia jest dosyć skomplikowana i obarczona błędami. Nie każdy z nas ma okazję poznać cały wachlarz przypadków i historii małżeńskich, ani też w pełni trafnie wyciągnąć wnioski bez udziału doświadczenia życiowego, jakim dysponuje. Percepcja jest różna u każdego.

Komentarzy: 1

Pasażer potrzebny od zaraz

tagi:

1253865352|%e %b %Y, %H:%M %Z|agohover

Pewnego pięknego, acz deszczowego dnia czerwca, w drodze na egzamin z Zarządzania Jakością bodajże, z koleżankami miałam okazję podziwiać oto taki widok:

wycieraczka.jpg

Dla ścisłości opiszę uwiecznioną na zdjęciu sytuację. Otóż z braku laku (chciałoby się rzec), a dokładniej sprawnego mechanizmu zgarniania wody z przedniej szyby, kierowca postanowił wykorzystać swojego pasażera, no bo co się będzie chłopak tak beztrosko i za darmochę woził jego wozem! Z poczynionych tego dnia obserwacji wynika, że pasażer nie miał wystarczającej długości ramienia i niezbędne było wykorzystanie ramienia kierowcy dla oczyszczenia jego części szyby :) Także drodzy kierowcy, pamiętajcie! Zabierajcie ze sobą tylko długorękich pasażerów! Reszta niech się wozi autobusem ;p

Komentarzy: 1

Croatia

tagi: chorwacja croatia

1249074328|%e %b %Y, %H:%M %Z|agohover

27 godzin temu żegnałam piękny kraj - Chorwację. Zostawiłam tam chyba pogodniejszą połowę mojego serca, bo teraz czuję wielką tęsknotę, a z godziny na godzinę całej podróży z Makarskiej do Torunia narastał we mnie smutek, rodziła się depresja. Żałuję, że nie napiłam się wody z dubrovnickiej studni. Podobno kto się jej napiję ten wróci do tego pięknego portowego miasta.
Na pocieszenie mam dwie butelki rakiji (orzechowej i winogronowej) i śmierdzącą rozgwiazdę oraz ponad 1100 zdjęć z podróży.
Dodam tylko, że Chorwacja dała mi więcej niż się spodziewałam - nie tylko rozmaryn w ogródkach i malownicze skupiska białych domków z czerwonymi dachami, ale także bosko lazurowe morze, piękne góry i genialne zabytki.
Bye bye Croatia! Obym szybko do ciebie wróciła!

Komentarzy: 2

Wakacyjny półmetek

tagi: kamionki of rock union wakacje węgorzewo wire wrapping

1247906848|%e %b %Y, %H:%M %Z|agohover

Chyba wypadałoby skomentować ostatnie 10 dni. Tuż po obronie pojechałam na 3 w mojej karierze festiwal Union of Rock, od 2 lat zwanym Eko. Muszę przyznać, że pod względem gwiazd festiwalowych (oczywiście w kategorii: Muzyka), była to najgorsza moja edycja festu. Nic więc dziwnego, że pod dużą sceną pojawiłam się w sumie na niewiele ponad godzinę przez całe 3 dni imprezy, a jedyną gwiazdą, jaką chciałam zobaczyć, był Kombajn Do Zbierania Kur Po Wioskach. Resztę festiwalu spędziłam na polu namiotowym, z małą przerwą na poranek nad jeziorem Kal. Czas na polu namiotowym umilały: szampan Michael, piwo Żywiec oraz wyjątkowo piwo Leżajsk. Podsumowując mazurską "przygodę", był to najkrótszy i najnudniejszy festiwal. Czynnikami wpływającymi na ocenę są: długość pobytu (zaledwie 3 doby), odstęp czasu pomiędzy zobowiązaniami edukacyjnymi (obrona) a wyjazdem (zaledwie 20 godzin, które są zbyt krótkim odstępem by przestawić się z trybu studiów na tryb wakacyjnego lenistwa), pogoda (codzienne deszcze), stan pola namiotowego (podtopiony Kamienny Krąg) oraz beznadziejny skład grający na dużej scenie.
Po powrocie miałam raptem 2 doby w moim mieście na przepranie ubrań i załatwienie spraw (sprzedanie Czarnej Damy). Następnym przystankiem była noc w Kamionkach, która owocowała pracą Piotrka i moim wyplataniem biżuterii. Ciekawostką może być fakt, że wracaliśmy do Torunia 2 godziny i 40 minut (choć podróż pociągiem zajmuje zaledwie 17 minut!). Darmowy autobus do Kamionek i Zalesia (darmowe autobusy nad jeziora) jak zwykle nie przyjechał o wyznaczonej godzinie, więc po 30 minutach czekania, ruszyliśmy na peron, by pociągiem o 11:47 wrócić do domu. Niestety i tu pech nas znalazł. Na rozgrzanych płytach peronu i rozżarzonych torach spędziliśmy 1,5 godziny w oczekiwaniu na opóźniony pociąg. Po doliczeniu czasu przejścia z przystanku autobusowego na peron oraz czasu podróży pociągiem, otrzymamy 2 godziny i 40 minut czasu potrzebnego na powrót do domu. Nauczyło mnie to anielskiej cierpliwości ;)
Tego samego dnia, po około 3 godzinach pobytu w domowych pieleszach, a dokładniej wspaniałej wannie wypełnionej letnią wodą, ruszyliśmy do kumpeli na działaczkę. Pozytywnie rozczarowana ciepłymi nocami i suchą glebą, bawiłam się przednio. Cała impreza odbyła się pod hasłem "nandajo!", co w wolnym tłumaczeniu oznacza: "co do cholery?!". Wśród wielu atrakcji znalazł się także badminton, w którego uwielbiałam grać w dzieciństwie. W efekcie mam obecnie nadwyrężone prawe przedramię. Jedynym minusem wypadu były krwiożercze komary, które wręcz kochają moją krew. Gdyby nie zapas środków odstraszających komary, pewnie nie wróciłabym żywa do domu.
Obecnie trwają przygotowania do wyjazdu do Chorwacji. Niestety nie zdążę zrobić zapasu biżuterii na sprzedaż za 10 Euro na plaży w Makarskiej, ale może uda mi się sprzedać zapasy z poprzednich okresów. Jeśli uda mi się przywieźć jakąś gotówkę i trochę zaoszczędzić pieniędzy z puli przeznaczonej na wyjazd, to po powrocie pewnie zainwestuję w srebrne druty. To niestety podniesie znacznie cenę moich przyszłych wyrobów, gdyż tego typu prace ze szlachetnych i półszlachetnych materiałów osiągają spore ceny (prace wire wrapping na pakamerze). Przykładowo Czarną Damę "dziergałam" przez 5 godzin, a Amour przez cały wielkanocny dzień. Piotrek mnie o to prosił, więc napiszę, że we wtorek podjęłam się kontynuacji Niezapominajek w innych wersjach kolorystycznych. Roztargnienie sprawiło, że powstały dwa fioletowe egzemplarze do lewego ucha.

img_0081.jpg

Niestety wyczerpanie zapasów srebrnych kuleczek oznacza, że fioletowych (może) Chabrów nie zabiorę do słonecznej Chorwacji. Najprawdopodobniej dokończę je w sierpniu i będziecie mogli zobaczyć zdjęcia obu par na mojej chabrowej stronie.

Komentarzy: 7

Olej studia - zostań ninja!

tagi: naninja ninja studia

1247053821|%e %b %Y, %H:%M %Z|agohover

Panie i Panowie, uprzejmie oświadczam, że z dnim dzisiejszym ukończyłam studia ekonomiczne stopnia pierwszego z oceną dobrą (barierą uzyskania wyższej oceny była niechęć do nauki trwająca 3 lata). Niniejszym staje się ten dzień początkiem moich wakacji, dodatkowo ukoronowanych powrotem Lubego do Polski.
Jako, że temat studiów został ostatnio związany z rodzajem wojownika ze wschodu (patrz: tytuł wpisu), zamieszczam zdjęcie opisu pościeli, jaką otrzymaliśmy od rodziców Piotrka.

30-06-09_1726.jpg

Nie wiem jak to jest na ninja, ale to chyba tyczy się bardziej łóżka (ze względu na pościel tak oznakowaną) niż studiów (nie jest to informacja odradzająca wysiłku umysłowego udokumentowanego za sprawą ministerstwa oświaty).
Niniejszym żegnam się na czas lipca, który od jutra w planach jest przepełniony pobytami poza granicami Piernikowa :)

Komentarzy: 1

Promocja

tagi: promocja

1246483964|%e %b %Y, %H:%M %Z|agohover

promocja

…w jednym z toruńskich dyskontów. Teraz taniej! Fani polskiej wódki zaoszczędzą grosza na butelce i aż 2 grosze na litrze!

Komentarzy: 1

Sesja, sesja... czyli ubuntu itp.

tagi: sesja ubuntu wakacje

1245179953|%e %b %Y, %H:%M %Z|agohover

Chciałoby się powiedzieć "sesja, sesja i po sesji", ale nie zawsze jest nam to dane. Czasem trzeba się pomęczyć trochę dłużej niż rozkład jazdy (sesji) zakładał. Ale nie zmienia to faktu, że dziś powietrze nabrało letniego zapachu beztroski. I co z tego, że należy przysiąść do pracy, by ją ukończyć w terminie, który daje szansę obronienia się przed Chorwacją? To co, że za tydzień popraweczka egzaminu dla tych głupich i uczciwych studentów? Wg moich dawnych założeń jest koniec mojej paskudnej sesji i czas regeneracji ciała i powrotu do równowagi emocjonalnej. The White Stripes smakuje lepiej niż dotychczas, ADHD Riverside'u nie jest już zakazanym owocem, lecz pierwszą pozycją na liście "to do". Czas wrócić na ścieżki kreatywności i przymierzyć się do realizacji odkładanych chabrowych projektów. Czas odkurzyć "Francuski w jeden miesiąc", "Miasto utrapienia" i "Narty Ojca Świętego". Co najważniejsze - czas na zmiany, spore zmiany… w ilościowym i jakościowym sensie. Nowy bank, nowy system, nowa przyszłość, nowy adres, nowy numer telefonu… nowe umiejętności (czyt. zainstalowałam po raz pierwszy samodzielnie system operacyjny, pomijając małą instrukcję zapisaną na kopercie płyty ;p).
good night Mr. Yesterday, good morning Ms. Tomorrow

Komentarzy: 2

Prawie jak...

tagi: riverside

1244019064|%e %b %Y, %H:%M %Z|agohover

…rok urodzenia.
rokurodzenia.JPG

A prawie… :)

Komentarzy: 0

Gwiezdne juwenalia.

tagi: juwenalia

1242323522|%e %b %Y, %H:%M %Z|agohover

Nie znam historii toruńskich juwenaliów, bo nim studentką się stałam na juwenalia nie chadzałam, jednak w trakcie 3-letniego doświadczenia muszę przyznać, że tegoroczne są słabe, oczywiście pod względem atrakcji muzycznych. Niby było Pogodno i niby ma być Indios Bravos czy Akurat, może wystąpi Hey, ale reszta? Reszta jest mi w pełni nieznana, nawet z nazwy. W poprzednich edycjach wszystko było skumulowane w 3 dniach obchodów, więc codziennie znalazło się 1-2 propozycje, dla których warto było pojechać na drugi kraniec miasta. Niestety w tym roku raptem co drugi dzień planuję pojawić się w miasteczku akademickim wieczorową porą. Rozumiem ideę 6 epizodów Gwiezdnych Wojen = 6 dni obchodów, ale warto by było zapewnić ciekawą ofertę dla każdego studenta na każdy z 6 dni. Wiem, że nie można oceniać dnia, nim się nie skończy, ale przyznać trzeba, że perspektywy są marne.
Pozytywnym aspektem było zbieranie datków na ulicy. I tu muszę podziękować kierowcom, za zrzutkę na moją dwuletnią karę w bibliotece. Dzięki Wam mogę wypożyczyć do domu książki potrzebne przy pisaniu mojej pracy licencjackiej. Mogę je czytać w wannie lub w łóżku, pijąc herbatkę, czyli tak jak lubię najbardziej. W imieniu mumii dziękuję za zrzutkę na sarkofag i 0,0000000000000002 piramidy, a w imieniu zombie za środki na zakup nerki na czarnym rynku od 60-letniej denatki i na zakup płuca od 7-letniej krowy.
Jak co roku w czasie juwenaliów przypada święto biblioteki. W tym roku studenci mogli wziąć za darmo książki wystawione w holu Biblioteki Głównej. Oczywiście nieomieszkałam zabrać cieniutkich książeczek o zapewne bzdetnej treści, po francusku, z których albo przy pomocy których mam zamiar uczyć się francuskiego. Szczególnie cieszy mnie pozycja pt.: "LE DEVELOPPMENT DO SYSTEME FINANCIER DES ENTREPRISES D'ETAT EN POLOGNE", która powinna być bliska moim zainteresowaniom.
Czas się zbierać na koncerty, póki jeszcze juwenaliowy dzień trwa.

Komentarzy: 0

strona 1 z 3123następna »
Jeśli nie zaznaczono inaczej, Zawartość tej strony dostępna jest na licencji Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License