W marcu jak w garncu.

Strona główna

1236763422|%e %b %Y, %H:%M %Z|agohover

Mamy marzec, ciekawy marzec. Z rzadka raczy nas ciepłymi promieniami słońca, w nadmiarze dając nam szarą słotę. Marzec to bardzo pracowity miesiąc dla Martucha, który musi dobrze wykorzystać. Po pierwsze gonią ją terminy, a po drugie sama woli słoty przesiedzieć przy biurku niż np. kwietniowo-majowe słoneczko. Kwiecień trzeba będzie poświęcić na powtórki, maj na egzaminy, a czerwiec na ostateczny sprawdzian. Martuch marzy, by każde z tych założeń się sprawdziło, ale jest też rasową pesymistką, która woli prognozę niedoszacowaną niż przeszacowaną. Dlatego Martuch żłopie kawę i wpada w panikę, by dobrze zmotywować swoje ospałe ciało oraz przywołać na ziemię rozmarzony wspomnieniami i planami na tegoroczne lato umysł.
Z tego miejsca Martuch pragnie pozdrowić wszystkie leniuchy, które liczą na cud napisania pracy licencjackiej w kilka pięknych słonecznych dni i obronę przed sierpniowo-wrześniowymi rozmowami kwalifikacyjnymi.
Martuch chciałby przesłać gorące buziaki swoim natchnieniom, które motywują ją do m. in. kontynuacji nauki języka nie całkiem jej obcego, mocno ją w tej nauce wspierając.
Kończąc ten wynaturzony zapis, Martuch pragnie pozdrowić wszystkich wczorajszych solenizantów, którzy nie tylko są w posiadaniu męskiego przyrządu i paru kilo mięśni, ale również posiadają umiejętność sadzenia drzew, budowania domu (i nie chodzi tu o domek z kart) i płodzenia synów, bo o tych warunkach męskości zwykło się mówić w naszej kulturze.
Osobne pozdrowienia należą się mojemu jedynemu czytelnikowi, który pomimo niespłodzenia (dzięki Bogu!) dziecka, wybudowania domu i zasadzenia drzewa, jest dla Martucha najwspanialszym osobnikiem płci przeciwnej w całym świecie :)

Dodaj nową wypowiedź
lub Zaloguj się jako użytkownik serwisu Wikidot.com
(nie będzie opublikowany)
- +
O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License