Sesja, sesja... czyli ubuntu itp.

Strona główna

1245179953|%e %b %Y, %H:%M %Z|agohover

Chciałoby się powiedzieć "sesja, sesja i po sesji", ale nie zawsze jest nam to dane. Czasem trzeba się pomęczyć trochę dłużej niż rozkład jazdy (sesji) zakładał. Ale nie zmienia to faktu, że dziś powietrze nabrało letniego zapachu beztroski. I co z tego, że należy przysiąść do pracy, by ją ukończyć w terminie, który daje szansę obronienia się przed Chorwacją? To co, że za tydzień popraweczka egzaminu dla tych głupich i uczciwych studentów? Wg moich dawnych założeń jest koniec mojej paskudnej sesji i czas regeneracji ciała i powrotu do równowagi emocjonalnej. The White Stripes smakuje lepiej niż dotychczas, ADHD Riverside'u nie jest już zakazanym owocem, lecz pierwszą pozycją na liście "to do". Czas wrócić na ścieżki kreatywności i przymierzyć się do realizacji odkładanych chabrowych projektów. Czas odkurzyć "Francuski w jeden miesiąc", "Miasto utrapienia" i "Narty Ojca Świętego". Co najważniejsze - czas na zmiany, spore zmiany… w ilościowym i jakościowym sensie. Nowy bank, nowy system, nowa przyszłość, nowy adres, nowy numer telefonu… nowe umiejętności (czyt. zainstalowałam po raz pierwszy samodzielnie system operacyjny, pomijając małą instrukcję zapisaną na kopercie płyty ;p).
good night Mr. Yesterday, good morning Ms. Tomorrow

Dodaj nową wypowiedź
lub Zaloguj się jako użytkownik serwisu Wikidot.com
(nie będzie opublikowany)
- +
O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License